W Rytmie Światła - miasto wyobrażone

„Kolory Wenecji” – Międzynarodowy Konkurs Artystyczny pod patronatem Laboratorium Venezia. PL/ENG

Serenissima – Panteon Dwunastu polskich kompozytorów to barokowa bazylika, która jest jak wykwintny most zawieszony nad wielobarwną laguną czasu, po którym można przejść na drugi brzeg historii, a spocząwszy na jego skraju spoglądać z refleksją na oddalające się cienie wielkości.

Zrodzona z pasji muzyki i tworzenia, mogłaby połączyć w każdym miejscu serca obu dawnych Republik: Wenecji i Rzeczpospolitej Obojga Narodów, i jak sanktuarium życia zająć najświętsze miejsca w obu stolicach. A wszystko za sprawą muzyki, tej, która granice ma za nic, która rozbraja najcięższe chmury historycznych zawieruch i nie pozostawia ludzkim duszom innej drogi jak tylko poezji słonecznego nieba. Obie Republiki, choć już nie istnieją, do dziś otacza aura tajemnicy. Jedna, zawieszona na swych lagunach, a kiedyś nosząca Adriatyk pod sercem, dumnie kreśliła na tafli morza granice swego panowania, nad którym czuwał lew świętego Marka. Druga chełpiła się swym sarmackim rodowodem, nie godząc się, by obiema stopami stąpać po ziemi, przeświadczona o swym nadzwyczajnym posłannictwie. Obie widziały siebie jako ucieleśnienie Ateny Pallas, której mądrość i roztropność miała patronować republikańskim cnotom.

Nie od dziś wiadome są nam polsko-włoskie związki w dziedzinie muzyki. A muzyka, podobnie jak malarstwo, potrafi przemieniać ludzką melancholię w harmonię barw: złota, czerwieni, błękitu, zieleni…! Rzeczpospolita, podobnie jak Wenecja ze swoimi wielkimi ambicjami, przeżywała w XVI wieku i początkach XVII wieku swój wielki czas. Obie Republiki uważnie wsłuchiwały się w echo swoich dyplomatycznych i militarnych zwycięstw, oddając sztuce laur pierwszeństwa, w dziele upowszechniania należnej im chwały. Obie Serenissimy, w Wenecji za sprawą Signorii i dożów a w Polsce panującej dynastii Wazów, zwłaszcza w osobach króla Zygmunta III i Władysława IV, połączyła pasja twórczego muzykowania. Obaj Wazowie, podobnie jak ich świetni jagiellońscy poprzednicy, z którymi łączyły ich więzy krwi, znali siłę muzyki i jej niebagatelne znaczenie w dziele budowania dobrze rozumianego horyzontu polityki państwa. Pierwszy z władców założył wspaniałą kapelę królewską, słynącą w całej ówczesnej Europie, na której czele stali m.in. Giovanni Anerio, czy Luca Marenzio, prekursor nowego stylu w muzyce, czyli monodii. Jego madrygały skomponowane w Warszawie, drukowane były w Wenecji w 1598 roku. Na dworze Zygmunta III tworzył wenecjanin Diomedes Cato specjalizujący się w muzyce lutniowej. Twórczość jego, preludia i fantazje, a zwłaszcza tzw. polskie tańce zapewniły mu niezwykłą popularność i międzynarodową sławę. Władysław IV, następca Zygmunta III na tronie monarchii Obojga Narodów, odziedziczył po ojcu miłość do muzyki i świadomość jej znaczenia. Jeszcze jako królewicz, w czasie swojej peregrynacji po Europie, witany był wszędzie z wielkim honorami, a na cześć młodzieńca pisali swe dzieła wielcy swoich czasów m.in. Francesca Caccini. Pobyt młodego następcy tronu w Wenecji został pieczołowicie odnotowany. Stąd dowiadujemy się, że słuchał tam zarówno muzyki kameralnej jak i religijnej, nad której wykonaniem pieczę sprawował sam Claudio Monteverdi. Władysław Waza wiele lat korespondował z kompozytorem, zachęcając go do objęcia stanowiska maestro di capella królewskiego zespołu muzycznego w Warszawie. Z doniesień wystosowanych do Serenissimy Signorii, pod datą 13 III 1625 roku czytamy: „ muzyka Mszy uroczystej w San Marco […] nadzwyczajnie się królewiczowi podobała; nie mógł się nachwalić biegłości Monteverdiego, kapelmistrza, doskonałości instrumentów, zwłaszcza organów San Marco”. Na dworze królewicza, a następnie monarchy Władysława służyli tacy muzycy jak: urodzony nieopodal Wenecji, w Murano Vincenzo Bertolusii, zaś na czele kapeli stał wybitny kompozytor Marco Scacchi. Wspólnie z Virgillo Pucitellim król powołał do życia w 1635/38 roku Teatr Operowy w Polsce. Tarquinio Merula, muzyk kapeli królewicza Władysława i jego ojca, tworzący swe motety i madrygały w rodzącym się w początkach XVII wieku stylu, jak wielu kompozytorów działających w Rzeczpospolitej, swoje dzieła wydawał w Wenecji. Przykładem może tu być „ Il primo libro de madrigali concertin”, Wenecja 1624 rok. Dzięki znakomitemu mecenatowi królewskiemu wykształcili się tak wybitni polscy kompozytorzy, czerpiący m.in. z tradycji włoskiej i polskiej, jak: Mikołaj Zieleński, Bartłomiej Pękiel, Adam Jarzębski, Marcin Mielczewski, Marcin Żebrowski, a także Grzegorz Gerwazy Gorczyczki czy Sylwester Stanisław Szarzyński. Ich dzieła w niczym nie ustępowały swoim rozmachem kompozycjom włoskim i europejskim. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj wspomniany Mikołaj Zieleński. Otóż już w 1611 roku, najprawdopodobniej dzięki protekcji prymasa Wojciecha Baranowskiego wydał w Wenecji u Jacopo Vincentiego swoje kompozycje, przeznaczone na cały rok kościelny w obszernym, dwuczęściowym dziele – I. „Offertoria totius anni…” i II. „Communiones totius anni…” oraz w formie partytury na organy. Dzięki temu miała miejsce bardzo szybka recepcja polskiej muzyki w jednym z głównych centrów muzycznego świata.

Zaproponowana przeze mnie bazylika nie przypadkowo została obdarzona dwoma tytułami. Serenissima łączy w sobie bowiem dwie tradycje. Królową Adriatyku – Wenecję powszechnie nazywano w Europie Serenissimą, natomiast polska szlachta, dla podkreślenia szacunku i oddania swojej Ojczyźnie stosowała tytuł Najjaśniejsza Rzeczpospolita – Serenissima Respublica. Na szczególne walory i wyjątkowość ustrojów obu, na tle Europy wskazywał m.in. Michael de Montaigne w swoim dziele pt. „Essays”. Natomiast użycie zwrotu Panteon ma podkreślać wyjątkowy charakter świątyni, w której murach trwać ma wieczyste misterium sławiące polskich kompozytorów tworzących przed Fryderykiem Chopinem. Ponadto świątynia nosi wezwanie ku czci patronki muzyki, świętej Cecylii. We wnętrzu kościoła, na błękitnym sklepieniu nawy głównej, wśród złotych stiuków znajdują się trzy plafony: Skazanie świętej Cecylii, śmierć świętej Cecylii oraz apoteoza Świętej. W prezbiterium, w złotym ołtarzu, co jest wyraźnym nawiązaniem do złotego ołtarza w San Marco, znajduje się obraz Michaelangela Merisi da Caravaggia, śmierć świętej Cecylii.

Zacznijmy jednak nasze zwiedzanie świątyni od charakterystyki jej zewnętrznych walorów architektoniczno-artystycznych. Kościół zbudowany jest z trzech gatunków papieru. Dominującym budulcem jest papier czerpany, a ponadto dwa rodzaje brystolu: błękitny i biały, co ułatwiło formowanie wielu elementów dekoracyjnych oraz pozwoliło na uzyskano efektu, który ma sprawiać wrażenie przebywania w Niebie. Kolor złoty, którym pokryto stiuki dodatkowo potęguje ten efekt, podkreślając wyjątkowość miejsca oraz jego królewską prowieniencję.

Świątynia jest budowlą barokową, założoną na planie krzyża łacińskiego, o cechach bazyliki, przy czym transept i prezbiterium flankowane są dwukondygnacyjnymi nawami w formie wewnętrznych logii. Tym, co nadaje świątyni wyjątkowo monumentalny charakter, jest bogato zdobiona błękitna kopuła (podwójna, z zewnętrznymi i wewnętrznymi obejściami), okolona szesnastoma kolumnami jońskimi oraz wielki fronton w formie trójkątnego portyku, wsparty na ośmiu kolumnach jońskich, gdzie we wnętrzu tympanonu pomieszczono w bogatej szacie dekoracyjnej wizerunek patronki muzyków. Elewacja bazyliki jest stosunkowo ascetyczna, a panującą tu harmonię tylko nieznacznie „zaburzają” cztery portale wieńczące obejścia katedry, symbolizujące cztery strony świata, w stronę których spoglądają oczy obu Republik. Autor pracy nawiązał tu do tradycji klasycznej, chętnie wykorzystywanej u początku narodzin baroku, a w Polsce w dobie Zygmunta III Wazy oraz w epoce Jana III Sobieskiego. Odmiennie skomponowane zostało wnętrze świątyni. Wprowadza doń portal zwieńczony tondem prezentującym wizerunek Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego. Nad nim pomieszczono wyobrażenie polskiego orła Jana III oraz świętego Marka z lwem, patrona Wenecji. Wnętrze olśniewa bogactwem dekoracji, a zarazem zachwyca harmonią i majestatem należnym miejscu, które ma być oficjalną świątynią stolicy – słońcem, wokół którego krążyć będą planety, jak nuty na partyturze zgodnie z myślą kompozytora. Zastosowane we wnętrzu kolory: błękit, złoto oraz barwne stroje muzykujących aniołów (czerwień i zieleń) w podniebiu anielskiej kopuły nawiązują do barw obu Republik. W nawie głównej katedry umieszczono herby fundatorów i mecenasów ludzi muzyki: Zygmunta III Wazy i Władysława IV Wazy. Ponadto tondo z wizerunkiem Jana III Sobieskiego wieńczy chór organowy, a w tęczy nawy zainstalowano wspaniały wizerunek konny twórcy opery królewskiej w Polsce, Władysława IV, pędzla Paula Rubensa. Część centralna kościoła, w formie rotundy, flankowana jest ośmioma potężnymi kolumnami wspartymi na bazach podtrzymującymi majestatyczną kopułę, u podstawy ozdobioną misternie tkanymi loggiami. Między łukami pomieszczone zostały wizerunki dwunastu tytułowych kompozytorów polskich a przejścia do prezbiterium zdobią obrazy przedstawiające kolejno: króla Zygmunta III Wazę, królową Ludwikę Marię Gonzagę de Nevers, króla Zygmunta II Augusta oraz królową Marię Kazimierę Sobieską – władców, dla których muzyka stanowiła wielkie dobro kształtujące charakter osobisty panującego, mentalność społeczeństwa oraz wizję polityki kraju. W obejściach łączących nawy bazyliki autor pracy umieścił, obok Virgillo Pucitellego – współtwórcy opery w Polsce, wizerunki trzech ważnych kompozytorów: Józefa Zeidlera, Adalberta Dankowskiego oraz Sylwestra Stanisława Szarzyńskiego.

 

ENG:

La Serenissima: The Panteon of Twelve Polish Composers is a baroque basilica similar to a luxurious bridge spanning a multi-color lagoon of time, over which one can cross to the other times in history, and standing there, reflect on the ever more distant shades of greatness.

Created out of passion for music and creating, it could occupy the holiest places in the capitals of both former Republics: Venice and the Commonwealth of Two Nations. All of this thanks to music, which knows no borders, which disarms the heaviest clouds of historic conflicts, and leaves no way to human souls but that of the poesy of the sunny sky above us. Both Republics, although they no longer exist, are still veiled in a shade of secrecy. The former, spanning its lagoons and once bearing Adriatic in its heart, proudly marked the bounds of its reign on the sea’s surface, and Saint Mark’s Lion watched over those. The other Republic took great pride in its Sarmatian heritage, unwilling to walk solidly on Earth with both feet, thoroughly convinced of its exceptional destiny. Both saw themselves as the incarnation of Athena Pallas, whose wisdom and lucidity were to watch over republican virtues.

Polish-Italian links in the field of music have been well known for a long time. Music, like painting, can transform human melancholy into a harmony of colors: gold, red, blue, green… The Commonwealth, similar to the very ambitious Venice, saw its heyday in the 16th and early 17th century. Both Republics carefully listened to the echos of their diplomatic and military victories, nonetheless giving art the primary role in spreading the world of their rightful glory. Both Serenissimas, thanks to the Signoria and the doges in Venice, and owing to the Vasa dynasty in Poland (especially kings Sigismund III and Wladislaw IV), were linked by a creative passion for music. Both Vasa kings, similar to their illustrious Jagiellonian predecessors (to whom they were related), knew the power of music and its capital importance to broadening the horizons of state policy. The former, Sigismund III, founded the illustrious Royal Orchestra, famous in all Europe of the time and led by the likes of Giovanni Anerio and Luca Marenzio; the latter was the precursor of monodia, a new style in music. His madrigals composed in Warsaw were printed in Venice in 1598. Also active in Sigismund III’s royal court was the Venetian Diomedes Cato specialized in lute music. His works, especially the preludia and the so-called Polish dance, won him incredible popularity and international fame.

Wladyslaw IV, Sigismund III’s successor on the throne of the Commonwealth, inherited his father’s love for music and conscience of its importance. Already as the heir apparent, during his student trip around Europe, was welcomed everywhere with high honors; great poets of the time, including Francesca Caccini, composed works in his honor. The young heir apparent’s stay in Venice was carefully noted. Thus we learn that he listened to both cameral and religious music whose performance was overseen by Claudio Monteverdi himself. Wladislaw exchanged numerous letters with this famed composer over the years, even inviting him to become Maestro di capella of the royal musical team in Warsaw. Among the the reports sent to the Signoria of the Serenissima, we find one dated March 13th, 1625, and reading: “The music of the Holy Mass in Saint Mark’s was enormously pleasing to the Heir Apparent; he couldn’t praise Monteverdi’s mastery and the perfection of the instruments (especially Saint Mark Basilica’s organs) strong enough.”

Among the members of the court of Heir Apparent, and then King, Wladyslaw IV were such musicians as Vincenzo Bertolusi (born in Murano, then outside Venice), and the royal orchestra was led by the reputed composer Marco Scacchi. Between 1635 and 1638, together with Virgillo Pucitelli, the King also created the first Opera Theater in Poland. Tarquinio Merula, who served in the royal orchestras of both Vasa kings and composed his motets and madrigals in the early 17th century style, published his works in Venice (as did many composers active in the Commonwealth). An example is Il primo libro de madrigali concertin, published in Venice in 1624. Meanwhile, thanks to great royal support, great Polish composers inspired by both countries’ traditions were educated, including Mikołaj Zielński, Bartłomiej Pękiel, Adam Jarzębski, Marcin Mielczewski, Marcin Żebrowski, Grzegorz Gerwazy Gorczyczki, and Sylwester Stanisław Szarzyński. Their works were closely matched the splendor of the Italian (and other European) compositions of the time.

The basilica I’ve proposed was deliberately given a dual title. Serenissima borrows from two traditions. Venice, the queen of the Adriatic, was universally referred to in Europe as La Serenissima. Polish nobility, for its part, to underline the respect and devotion for its homeland, used the title the Most Serene Commonwealth – i.e. Serenissima Respublica. The particular virtues and exceptionality of their respective political systems had been pointed out by, among others, Michel de Montaigne in his Essays. The idea of using the title Panteon is to underline the temple’s exceptional character; in its walls I wish to see an eternal celebration praising Polish composers creating in front of Frederic Chopin. The basilica is named for music’s patron saint, Saint Cecilia. Inside the church, on the blue ceiling of the main nave, among three golden stuccos, we find three ceiling paintings: saint Cecilia’s capital sentence, her death, and her apotheosis. In the presbitery, behind the golden altar (modeled on the one in Saint Mark’s Basilica), I’ve placed a copy of Caravaggio’s famous painting, The Death of Saint Cecilia.

Nonetheless, let’s begin our visit of the church by explaining its external aesthetic characteristics. The basilica is built of three types of paper. The handmade variety is the dominant resource used for the construction. It is complemented by two bristol types, blue and white, which made it easy to form many decorative elements and helped created the impression that the visitor is in Heaven. The golden color, which covers the stuccos, magnifies the effect and underlines the church’s exceptionality and royal origins.

The temple was built in baroque style, based on a Latin cross with the characteristics of a basilica. The transept and the presbitery are flanked by two-storey naves taking the shape of internal lounges. What gives it its exceptional character, however, its its richly-ornamented blue double dome with internal and external pathways, surrounded by sixteen Ionic columns, and a great pediment in the form of a triangular portico, resting on eight Ionic columns; inside the tympanum is a richly-decorated portrait of musicians’ patron saint. On the other hand, the basilica’s façade is relatively ascetic, and the prevailing harmony is only slightly altered by four portals that crown the four entrances. These are like the four courners of the world towards which gaze the eyes of both Republics.

The author was inspired by classical tradition, which was still often used in early baroque style works; in Poland this was still frequent during the times of Sigismund III as well as John III Sobieski decades later. The church’s interior was composed differently. It can be entered through the portal decorated by a tond portraying Grzegorz Gerwazy Gorczycki. Above are situated the lion of Polish king John III as well as Saint Mark, Venice’s patron, with his own lion. The interior amazes with the richness of its decorations as well as the harmony and the majesty due to this place, which is intended as the capital’s official church – a sun around which planets will circumnavigate like musical notes in a score following a composer’s intent. The colors used inside – blue and gold – and the colorful dresses of music-playing angels (red and green) in the sub-sky angelic dome are inspired by both Republics’ colors. The main nave of the cathedral features the coats of arms of the two forementioned kings – great supporters of illustrious musicians – Sigismund III and Wladislaw IV. In addition, a tondo portraying John III Sobieski completes the church organs. Meanwhile, Wladyslaw IV himself – the creator of the Royal Opera in Poland – is portrayed by Peter Paul Rubens an equestrian in the nave’s arch.

The central part of the church, in the form of a rotunda, is flanked by eight might columns resting on solid bases and supporting the majestic dome, which is itself decorated with carefully-knit loggias at its bases. Between the archs are situated the portraits of twelve Polish composers, and the paths to the presbitery are decorated with those of King Sigismund III, Queen Louise Marie Gonzague de Nevers, King Sigismund II Augustus, and Queen Marie- Casimire Sobieski – all of whom saw music as an enormous spiritual treasure influencing the personality of the monarch, his vision of state policy, and the mentality of the society. In the pathways connecting the basilica’s naves, the author has placed the portraits of Jozef Zeidler, Adalbert Dankowski, and Sylwester Stanislaw Szarzynski along that of Virgillo Pucitelli, the co-creator of Polish opera.